Stara, zdewastowana stacja kolejowa, a może dokładniej przystanek kolejowy, w jeszcze zimowej scenerii, stał się tłem kolejnej sesji portretowej. Za oknem i w kalendarzu mamy już wiosnę (dziś jej pierwszy dzień!), a ja serwuję zimowy obrazek. Brrrr... Proszę o wybaczenie;)
Przed obiektywem Konrad, miłośnik i mistrz jazdy na monocyklu. Dla mniej wtajemniczonych, to coś o co opiera się Konrad. Balansowanie przód-tył, balansowanie na boki, stałe połączenie pedałów z kołem, jest nie lada wyzwaniem dla amatorów. Próbowałem, więc wiem o czym mówię:)
Sesja zaczęła się w późnych godzinach popołudniowych, tuż po zachodzie słońca. Aby uzyskać szczegóły otoczenia, wyodrębnić z granatowej masy nieba strukturę chmur, konieczne było wydłużenie czasu naświetlania. Migawka ustawiona na 1/25 s mogłaby być problemem przy fotografowaniu przy świetle zastanym, a prawdopodobieństwo wystąpienia nieostrości i poruszeń byłoby zapewne duże. Jednak wykorzystany w tej sytuacji jeden mały softbox, stojący po lewej stronie od aparatu i odsunięty na odległość niecałego metra, rozwiązał problem.























